Dubaj · Emiraty · Oman
Dubaj i Oman bez autokarów i gotowych scenariuszy.
Małe grupy, spokojne tempo i miejsca spoza listy atrakcji.
To nie jest zwykła wycieczka.
To podróż przez miejsca, które pachną przyprawami, kawą i historią.
Wszystko zaczęło się od trzech dni
Emiraty Arabskie pojawiły się w moim życiu zupełnie niespodziewanie. Wszystko zaczęło się od krótkiego, trzydniowego wyjazdu. Nie znałam języka ani tego miejsca. Nie przypuszczałam, że będę tu wracać przez kolejne lata, a z czasem zamieszkam tu na kilka lat. Był 2006 rok.
Pamiętam moment, kiedy wyszłam z lotniska. Gorące powietrze uderzyło mnie jak ściana. Zapach pustyni. Hałas miasta. I poczucie, że trafiłam do zupełnie innego świata.
Nie wiedziałam wtedy, że będę tu wracać przez kolejne lata.
Mohammed urodził się tutaj. Nie pokazuje mi miejsc z przewodników. Pokazuje mi miejsca, które są częścią jego życia. Małe restauracje. Górskie wioski. Drogi, którymi jeździł od dziecka. Ludzi, którzy witają go po imieniu.
To dzięki niemu poznałam Arabię, której większość turystów nigdy nie zobaczy.
W 2010 roku moje życie skręciło w stronę Tanzanii.
Powstało Hello Tanzania. Od ponad piętnastu lat organizuję safari i wyprawy dla gości z Polski i z całego świata. Przez ten czas nauczyłam się jednej rzeczy. Ludzie nie szukają kolejnej wycieczki. Szukają kogoś, komu mogą zaufać. Dlatego nie tworzę katalogowych programów. Najpierw poznaję miejsce. Potem wracam tam wiele razy. A dopiero później zabieram tam innych.
I Like Arabia powstało dokładnie z tej samej
filozofii. Małe grupy. Spokojne tempo. Lokalni ludzie. Miejsca, do których sama wracam. Bez gonienia od atrakcji do atrakcji. Bo najciekawsze historie zwykle zaczynają się wtedy, gdy zjedziesz z głównej drogi.
Podróże, które trzeba przeżyć, nie odbyć.
Każdy wyjazd prowadzimy osobiście — ja i Mohammed. Programy powstają z tras, którymi sami jeździmy od lat.
Dubaj, Oman, pustynia, góry i wyspa Masirah. Podróż przez miejsca, do których sami wracamy i które pokazują, jak różnorodna potrafi być Arabia.
Dubaj, Oman, góry i wybrzeże. Podróż przez miejsca, które najlepiej pokazują charakter obu krajów, ich historię, kulturę i codzienne życie.
W przygotowaniu
Dubaj bez pocztówki. Emiraty poza schematem. Od cichych suków po
nowoczesne dzielnice — miejsca, do których sami wracamy.
W przygotowaniu
Złote wydmy i cisza nocy. Ognisko, opowieści i kawa pod gwiazdami.
Zostajemy, gdy inni odjeżdżają.
W przygotowaniu
Powolne poranki, ciepłe światło i morska bryza. Odpoczywasz albo
zwiedzasz — Twoja podróż, Twój rytm.
Kolejne trasy w przygotowaniu.
Napisz na WhatsApp — dam Ci znać
pierwszej, zanim ogłoszę termin publicznie.
Nie tworzymy wyjazdów po to, żeby w kilka dni odhaczyć jak najwięcej atrakcji. Tworzymy podróże, które pozwalają naprawdę poznać miejsce, ludzi i atmosferę kraju. Tak jeździmy od lat — i tak pokażemy Ci Emiraty i Oman.
Jeśli lubisz podróżować spokojnie, cenisz ludzi bardziej niż atrakcje i wolisz wracać z historiami niż z listą odhaczonych miejsc — prawdopodobnie odnajdziesz się na naszych wyprawach.
Ja zakochałam się w Arabii prawie dwadzieścia lat temu. Mohammed urodził
się tutaj. Patrzymy na te same miejsca z dwóch różnych stron — dzięki temu zobaczysz nie tylko to, co warto, ale też to, czego nie da się odkryć podczas zwykłej wycieczki.
Każdy hotel, restauracja i trasa znalazły się w naszych programach dlatego, że sami chcemy tam wracać. Nie wybieramy miejsc z katalogów ani rankingów — polecamy tylko to, co przez lata sprawdziło się w naszych własnych podróżach.
Podróżujemy w małych grupach, bo tylko wtedy jest swoboda. Możemy zatrzymać się na dłużej, zmienić plan, gdy wydarzy się coś ciekawego, albo po prostu usiąść na kawę z widokiem, zamiast gonić do kolejnego punktu programu.
Program układamy tak, żeby na wszystko był czas. Zobaczysz to, co najważniejsze — i będziesz mieć czas, żeby to naprawdę poczuć, zamiast oglądać świat zza szyby w biegu. Bo to właśnie takie chwile zostają
w pamięci najdłużej.
Nie poznawałam Emiratów na wakacjach. Mieszkałam tu — a teraz, przez prawie
dwadzieścia lat, wracam: do tych samych ludzi, tych samych dróg
i miejsc, patrząc, jak ten region się zmienia.
Dziś zabieram tam innych. Nie dlatego, że znam wszystkie odpowiedzi —
dlatego, że wiem, które drogi naprawdę warto wybrać.
Nie musisz znać Dubaju ani Omanu.
Wystarczy ciekawość świata. Resztą zajmiemy się my.
Tak — i mówię to jako kobieta, która jeździ po Półwyspie
Arabskim sama od prawie dwudziestu lat. Oman i Emiraty należą do
najbezpieczniejszych krajów, w jakich byłam. Zaczepianie na ulicy
praktycznie nie istnieje, a rzeczy zostawione w aucie czekają tam,
gdzie je zostawiłaś.
Najlepsze miesiące to październik–kwiecień: ciepło,
ale nie skwar. Terminy wypraw planuję właśnie w tym oknie. Jeśli termin
wypada blisko ramadanu, mówię o tym wprost — to ciekawe doświadczenie,
ale trzeba wiedzieć, na co się jedzie.
Nie musisz wybierać — to sąsiedzi i najlepiej działają
razem. Dubaj to miasto przyszłości i punkt startowy, Oman to góry, wadi
i wioski, w których czas płynie inaczej. Nasze trasy łączą oba światy
w jednej podróży.
Nie. Do Emiratów Polacy wjeżdżają bez wizy, a w Omanie
pobyt turystyczny do 14 dni też jest bezwizowy — a nasze wyprawy mieszczą
się w tym limicie. Potrzebujesz tylko paszportu ważnego minimum 6 miesięcy,
a o dokumentach, które warto mieć przy sobie (bilet powrotny,
ubezpieczenie), przypomnę Ci przed wyjazdem.
Ubierasz się normalnie, z odrobiną wyczucia — w Dubaju
zobaczysz wszystko, od abai po szorty, a w meczetach i mniejszych
miejscowościach zakrywamy ramiona i kolana. Przed wyjazdem wysyłam Ci
mały poradnik: jak się przygotować, co zabrać (i czego NIE pakować),
jak się ubierać w różnych miejscach i o czym warto wiedzieć na start.
Przyjeżdżasz przygotowana/y, bez godzin szukania po forach.
W Emiratach tak — w hotelach i licencjonowanych
restauracjach. W Omanie podobnie, choć wybór jest mniejszy. Na pustyni
i tak najlepiej smakuje kawa z kardamonem.
Rezerwację potwierdza zaliczka. Pełną procedurę
wysyłam po zgłoszeniu.
Jeżeli taki sposób podróżowania jest Ci bliski —
Chętnie opowiem Ci więcej o najbliższych wyprawach. Nie przez formularz,
nie przez call center — bezpośrednio, na WhatsApp. Odpowiadam osobiście:
czasem z Tanzanii, czasem z pustyni, ale zawsze ja.